poniedziałek, 10 września 2018

Teint Idole Ultra Wear od Lancôme - długotrwały podkład do twarzy

Witam, jakiś czas temu zgłosiłam się do testu podkładu Lancôme na Wizaz.pl. Zaintrygował mnie opis produktu. Teint Idole Ultra Wear to długotrwały, kryjący podkład do twarzy. Jako właścicielka mieszanej cery z niedoskonałościami musiałam go wypróbować. Do testu otrzymałam 2 próbki o pojemności 5 i 10 ml, które spokojnie wystarczyły mi na kilkanaście użyć. Do kosmetyku byłam pozytywnie nastawiona, przecież to cudo z wyższej półki. Nie ukrywam, że spodziewałam się efektu „wow”. Czy tak było w rzeczywistości, tego dowiecie się w dalszej części wpisu. Zapraszam.

Lancôme Teint Idole Ultra Wear

Teint Idole Ultra Wear to kryjący podkład, który zapewnia efekt perfekcyjnego makijażu nawet przez cały dzień, bez poprawek. Ujednolica  koloryt, nie świeci się, zapewnia do 24 godzin komfortu.
Podkład jest łatwy w aplikacji, pozostawia cerę gładką, aksamitną i matową, bez pudrowego efektu.
Zawiera filtr SPF 15. Przeznaczony do każdego rodzaju cery.

Lancôme Teint Idole Ultra Wear
Jak już wspomniałam, do testu dostałam 2 odcienie. Jeden był z góry narzucony i otrzymała go każda z testerek, drugi mogłam sobie wybrać. 
Pierwszy odcień nr 03 jest dla mnie zdecydowanie za ciemny. Postanowiłam użyć go przy konturowaniu. Zaraz po nałożeniu czuć intensywny, perfumowy zapach. Nie jest on nieprzyjemny, ale jakoś nie pasuje mi do podkładu. Konsystencję ma płynną, nie sprawia kłopotu podczas aplikacji. Ładnie się rozprowadza zarówno palcami jak i przy pomocy gąbki. Pędzlem próbowałam, ale szybko porzuciłam ten pomysł, ponieważ tworzyły się smugi. Po nałożeniu podkład ładnie wtapia się w skórę i nie tworzy plam. Niestety jest ciemny, a po rozprowadzeniu ciemnieje jeszcze bardziej. Nie jest też mocno kryjący. Niemniej daje matowe wykończenie i przez cały dzień utrzymuje się na skórze.

Lancôme Teint Idole Ultra Wear
Drugi odcień 008 wybrałam sama. Jest on bardzo jasny. Po nałożeniu na skórę wydaje się zbyt jasny, ale na szczęście po kilku chwilach ciemnieje. Dzięki temu ładnie dopasowuje się do mojej bladej cery. Podkład ma płynną konsystencję. Dobrze się rozprowadza i ładnie wtapia w skórę. Nie wchodzi w załamania czy pory pod warunkiem, że cera jest w dobrej kondycji. Kosmetyk nie jest perfumowany. Czuć w nim tylko mocny zapach alkoholu, który szybko znika. 

Lancôme Teint Idole Ultra Wear
Podkład kryje, ale z pajączkami na skrzydełkach nosa czy z bardziej widocznymi niedoskonałościami sobie nie radzi. Trzeba użyć korektora. Kosmetyk nie współgra też z sypkim pudrem. Przynajmniej tak jest u mnie. Po przypudrowaniu mam „piękny” efekt ciasteczka. Sam podkład daje matowe, naturalne wykończenie. Ładnie wyrównuje koloryt, nie zapycha, nie zakleja i nie obciąża skóry. Przez cały dzień dobrze się utrzymuje oprócz strefy T, tutaj po 4 godzinach cera się świeci. Podkład wyciera się na nosie i brodzie. Wieczorem skóra jest błyszcząca i wygląda na zmęczoną. Kosmetyk nie odbiega jakością od tańszych odpowiedników.

Tak oba kolory prezentują się w świetle dziennym.

Lancôme Teint Idole Ultra Wear
Podczas testowania zauważyłam, że podkład, w zależności od kondycji skóry, różnie się zachowuje. Kiedy cera jest odpowiednio nawilżona i wypoczęta, kosmetyk idealnie się rozprowadza i ładnie stapia. Gorzej, kiedy jest zmęczona, wtedy podkład ciężko się rozprowadza, podkreśla pory, tworzą się plamy. Nie jest to zaskoczeniem, bo większość podkładów na źle przygotowanej skórze tak się zachowuje. Moim zdaniem kosmetyk z wyższej półki powinien lepiej sobie radzić w takiej sytuacji.

Lancôme Teint Idole Ultra Wear
Liczyłam, że z tym podkładem rzeczywiście będę mogła zapomnieć o poprawkach w ciągu dnia, jednak tak się nie stało. O 24-godzinnej trwałości mogę pomarzyć. Niemniej podoba mi się jego odcień (z moją bladą cerą trudno znaleźć odpowiedni) oraz naturalne wykończenie bez efektu maski. Jest to przyzwoity podkład, który zgodnie z obietnicą producenta wyrównuje koloryt, ukrywa większość niedoskonałości i daje skórze matowe wykończenie. Przez kilka godzin cera wygląda dobrze, ale bez efektu „wow”. Podkład nie wysuszył mojej cery, nie zapchał jej i nie uczulił. Gdyby rzeczywiście nie wymagał poprawek i był tańszy, zapewne bym go kupiła. Cena: 160-195 zł to zdecydowanie za dużo jak na taką jakość.

2 komentarze:

  1. Za tą cenę spodziewałam się ideału.. nie kusi mnie :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten odcień 008 jest naprawdę fajny, idealnie by do mnie pasował. Jednak trwałość jest dla mnie kluczowa, niennawidzę poprawiać w ciągu dnia. Podkład powinien dać radę od rana do wieczora :)

    buziaki!
    teddyandcrumb.com

    OdpowiedzUsuń

Komentując, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych, które są wykorzystywane między innymi do analizy statystyk poprzez Google Analytics.
Blog nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w plikach cookies tzw. ciasteczkach.