czwartek, 12 kwietnia 2018

Śliwka Nałęczowska - pralinka, której trudno się oprzeć

Witam, dziś przychodzę do Was ze słodkim wpisem. Jakiś czas temu dostałam się do kampanii Śliwki Nałęczowskiej organizowanej przez Streetcom.pl. Na swoim koncie mam już kilka kampanii z tej platformy. Ostatnio niestety była prawie roczna przerwa. Ankiet wypełniłam wiele, ale jakoś nie mogłam się dostać do testowania. Potwierdzając adres, myślałam, że i tym razem mi się nie uda. Jednak po kilku dniach odebrałam dobrą wiadomość. Zostałam jednym z Ambasadorów Śliwki Nałęczowskiej. Bardzo się ucieszyłam, bo uwielbiam te pralinki. Jesteście ciekawi, co skrywała przesyłka? Zapraszam do dalszej lektury.

Śliwka Nałęczowska w czekoladzie
W paczce Ambasadora znalazłam trzy opakowania Śliwki Nałęczowskiej, każde po 350 g do rozdania znajomym 

Śliwka Nałęczowska w czekoladzie

oraz pięknie ozdobioną  metalową puszkę, a w niej 8 sztuk pralinek (250 g) dla mnie.

Śliwka Nałęczowska w czekoladzie


Zapewne większość z Was zna te pralinki. Cukierek składa się z kandyzowanej polskiej śliwki, zatopionej w masie kakaowej, która została oblana delikatną deserową czekoladą. Trzy warstwy. Można rzec tyle i aż tyle, bo pralinka do małych nie należy. Cukierek jest ciężki i bardzo sycący. Dla osób, które rzadko jedzą słodycze, jeden w zupełności wystarczy. Ja uwielbiam słodkości, jednak przy trzeciej śliwce miałam dość.

Skład: Śliwka kandyzowana 37% (śliwki. cukier. syrop glukozowo-fruktozowy. kwas cytrynowy), cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, tłuszcz palmowy, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu (2%), mleko w proszku odtłuszczone, syrop glukozowy, tłuszcz mleczny, emulgatory (lecytyna sojowa, E476), aromaty. Produkt jest bezglutenowy.

Śliwka Nałęczowska w czekoladzie

Słodycz masy kakaowej i czekolady ładnie równoważy lekko kwaskowa śliwka. Bardzo mi smakuje  takie połączenie. Pralinka w środku jest miękka a na zewnątrz twarda i chrupiąca.

Śliwka Nałęczowska w czekoladzie

Wcinać można ją na różne sposoby: gryźć małymi kęsami, zjadać po kolei warstwy, kroić na części, rozgniatać na placek. Spotkałam się też z moczeniem śliwki w kawie :)
Podoba mi się opakowanie pralinek. Proste, stonowane, jasno sygnalizuje, co znajdziemy w środku. Plusem, jest to, że każdy cukierek jest zapakowany osobno. Co prawda papierki potrafią się czasem same rozwinąć, więc nie polecam wrzucać luzem cukierków do torebki. Myślę, że dobrym rozwiązaniem byłoby zgrzanie papierka z dwóch stron. No, ale nie czepiam się już opakowania, bo najważniejsze i najsmaczniejsze jest przecież w środku.

Śliwka Nałęczowska w czekoladzie

Śliwka Nałęczowska, tworzona od 30 lat według tej samej receptury, to wyjątkowa pralinka łącząca pokolenia. Jej słodyczy trudno się oprzeć. To cukierek, który wywołuje uśmiech na twarzy, a w sercu budzi wspomnienia. Śliwka Nałęczowska nadaje się na prezent, na przeprosiny, na przepędzenie smutków, do kawki i na spotkania ze znajomymi. Zawartość paczki Ambasadorskiej rozeszła się w okamgnieniu. Testerzy zostali uszczęśliwieni. 

A Wam smakują te pralinki? 

Jeżeli chcesz tak jak ja testować za darmo różne produkty, zapraszam do streetcom.pl.
Wystarczy zarejestrować się tutaj, wypełniać ankiety i dobrze się bawić :)

2 komentarze:

Komentując, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych, które są wykorzystywane między innymi do analizy statystyk poprzez Google Analytics.
Blog nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w plikach cookies