środa, 6 września 2017

LashVolution - droga do pięknych rzęs

Witam, dziś przychodzę do Was z recenzją serum LashVolution. Specyfiku, który ma sprawić, by rzęsy stały się gęste, długie i mocne. Moja kuracja trwała 3 miesiące. W tym czasie musiałam uzbroić się w cierpliwość, nauczyć systematyczności, a nawet doświadczyć małego dyskomfortu. Na szczęście obyło się bez bólu, ale pojawiły się chwile zwątpienia. Czy było warto? Tego dowiecie się w dalszej części wpisu, na który serdecznie Was zapraszam.

LashVolution serum pobudzające wzrost rzęs
Innowacyjna formuła serum sprawi, że rzęsy już po 4 tygodniach będą gęstsze, dłuższe, mocniejsze i bardziej lśniące. Dzięki wykorzystaniu peptydów, oraz unikalnemu połączeniu substancji aktywnych LashVolution bezpiecznie i skutecznie stymuluje wzrost rzęs. Obecna w serum niacyna oraz ekstrakt z pokrzywy zwyczajnej, które stosowane są w preparatach przeciwko wypadaniu włosów, zapewniają długotrwałe efekty. Ekstrakt z rumianku działa regenerująco oraz bakteriostatycznie. LashVolution został także wzbogacony o ekstrakt z zielonej herbaty, który działa tonizująco w miejscu nakładania serum.
Odżywkę należy stosować codziennie wieczorem. Przy pomocy aplikatora nakładać na oczyszczoną skórę powieki u nasady górnych rzęs. Trzeba uważać by nie dostała się do oczu. Nie można stosować jej na dolną linię rzęs.
Nie zaleca się stosowania odżywki kobietom w ciąży, karmiącym matkom, osobom w trakcie chemioterapii oraz osobom niepełnoletnim.
Serum po otwarciu należy zużyć w ciągu 6 miesięcy. 
Skład:
Aqua, Gliceryn, Myristoyl Pentapeptide-17(peptyd), Propanediol, Chamomilla Recutita Flower Extract (rumianek), Urtica Dioica Extract (pokrzywa), Acrylates/C 10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Camellia Sinensis Extract (wyciąg z zielonej herbaty), Dechloro dihydroxy difluoro ethylcloprostenolamide (chemiczny odpowiednik bimatoprostu), Disodium EDTA, Ethylhexylglycerin, Niacinamide (niacyna/wit.B3), Phenoxyethanol, Propylene glycol, Sodium Hydroxide

LashVolution serum pobudzające wzrost rzęs

W zestawie otrzymujemy serum oraz kartonową miarkę, dzięki której sprawdzimy długość rzęs przed i po kuracji. Specyfik zamknięty jest w zgrabnej i poręcznej plastikowej buteleczce o pojemności 3 ml. W zakrętce umieszczony jest pędzelek, podobny do tego, jaki mamy przy eyelinerze. Opakowanie jest wytrzymałe i dobrze chroni produkt. Podczas trzech miesięcy używania w żaden sposób mi się nie zniszczyło. Nic nie pękło ani nie ukruszyło.

LashVolution serum pobudzające wzrost rzęs
Pędzelek jest smukły i giętki. Nabiera odpowiednią ilość produktu i pozwala go precyzyjnie rozprowadzić. Podczas pierwszej aplikacji bałam się czy dobrze to zrobię. Ręka mi drżała, ponieważ wcześniej przeczytałam w sieci, że jeśli serum dostanie się poza linię rzęs, zaczną wyrastać tam włoski. Z biegiem czasu strach minął, a ja nauczyłam się nakładać serum jednym ruchem. 
Przez pierwszy tydzień miałam uczucie lekkiego szczypania, ale nie było zaczerwienienia ani innych widocznych zmian. Nie było to dla mnie bardzo uciążliwe, dlatego postanowiłam kontynuować kurację.

LashVolution serum pobudzające wzrost rzęs
LashVolution serum pobudzające wzrost rzęs
Na opakowaniu widnieje informacja, że po 4 tygodniach możemy spodziewać się widocznych rezultatów. U mnie po trzecim tygodniu miejsce, gdzie nakładałam serum, zaczęło delikatnie swędzieć. Tak jakby rzęsy dawały sygnał, że zaczynają rosnąć. Włoski lekko podkręciły się ku górze. Z każdym dniem stawały się silniejsze, gęstsze i ciemniejsze. Czasem czułam lekkie mrowienie, swędzenie, ale nic mnie nie bolało i nie piekło. Nie pojawiło się zaczerwienienie. 
Po 3 miesiącach kondycja moich rzęs wyraźnie się poprawiła. Stały się gęste i długie. Włoski są miękkie, delikatne i podkręcone. Z efektu jestem bardzo zadowolona.

Rzęsy przed kuracją:
Rzęsy po kuracji:
Jakie trudności napotkałam podczas kuracji? Największą było pamiętanie o nakładaniu odżywki. Pierwszy miesiąc systematycznie smarowałam linię rzęs. W drugim i trzecim zdarzało mi się zapomnieć. Mimo to serum zadziałało. 
Czasem pojawiało się delikatne swędzenie, mrowienie, uczucie rozpierania i wtedy rozważałam przerwanie kuracji. Jednak fakt, że tak naprawdę nic złego się nie dzieje, przesądził o jej dokończeniu.

LashVolution serum pobudzające wzrost rzęs
Czy było warto? Tak, bo rzęsy świetnie się prezentują. Niektóre włoski są tak długie, że po użyciu maskary sięgają brwi. Często słyszę pytanie, czy to są moje naturalne rzęsy? Z dumą odpowiadam, że tak. Obawiam się tylko jednego, że po zaprzestaniu kuracji włoski zaczną wypadać. Tak przynajmniej podaje Wikipedia w opisie działania Bimatoprostu. Składnika, który przyspiesza wzrost rzęs i często stosowany jest w tego typu produktach. Jak już wyżej wspomniałam, w LashVolution został użyty jego chemiczny odpowiednik.
Na razie zostało mi jeszcze trochę serum, więc będę je nakładać 2 razy w tygodniu, by podtrzymać efekt. Co będzie później? Czas pokaże. 

Serum zmieniło nazwę na Miralash. Więcej informacji  znajdziecie na stronie lashvolution.com.pl

4 komentarze:

  1. Rzęsy prezentują się rzeczywiście przepięknie. Moim zdaniem dodatkowo bardzo się zagęściły. :)
    Jestem właśnie ciekawa co będzie później. Trzymam kciuki, żeby rzęski nie wypały. Jakbyś mogła to daj mi znać za jakiś czas co się dzieje z rzęsami. :)

    Pozdrawiam ♥
    http://princessdooomiii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Efekt świetny! Choć ja zraziłam się do takich produktów po L4L ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie większość takich produktów podrażnia :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie się prezentują Twoje rzęski, efekt widać gołym okiem :)

    OdpowiedzUsuń