czwartek, 4 maja 2017

Depilacja światłem w zaciszu własnego domu dzięki Philips Lumea Prestige

Witam, na początku marca dzięki platformie trnd otrzymałam do testu Philips Lumea Prestige. Urządzenie to wykorzystując światło pulsacyjne (IPL) pomaga w pozbyciu się niechcianych włosków na ciele. Informacja o dostaniu się do testu bardzo mnie ucieszyła, z niecierpliwością czekałam na przesyłkę. Jak wyglądała paczka pisałam tutaj. Na początku radość przeplatała się ze strachem. Zależało mi na skutecznym i trwałym pozbyciu się włosków, ale obawiałam się, czy taka forma depilacji jest naprawdę bezbolesna. Usuwanie włosków maszynką czy woskiem traktuję jak zło konieczne. Chciałam spróbować czegoś nowego, wygodniejszego i bardziej skutecznego. Profesjonalnej depilacji w zaciszu domu. Philips Lumea Prestige mi to umożliwiła. Urządzenie ładnie się prezentuje, ma stonowane kolory, opływowe kształty, wygląda jak jakieś cudo z przyszłości. Zapewne interesuje Was czy jest skuteczne? Czytajcie dalej.

Philips Lumea Prestige BRI956
Urządzenie kształtem przypomina pistolet. Ma rączkę i przycisk do wyzwalania światła. Podczas jego pracy widzimy błysk i słyszymy cichy trzask. 
Podczas zabiegu impulsy światła docierają do cebulki włosa, powodują jego naturalne wpadnięcie i hamują proces odrastania. Im jaśniejsza skóra i ciemniejsze włosy, tym więcej impulsów światła jest absorbowanych przez cebulki.


Można pomyśleć super, biorę urządzenie, naświetlam i już. Włoski wypadają,  a ja cieszę się gładką skórą. Niestety nie ma tak łatwo, od razu nie pozbędziemy się zbędnego owłosienia, ponieważ cykl życia włosa ma kilka faz. Technologia IPL działa tylko na włoski w fazie wzrostu, a nie wszystkie w danym momencie są na tym samym etapie. Dlatego depilacja światłem wymaga cierpliwości i systematyczności.

Philips Lumea Prestige BRI956
Proces usuwania włosków składa się z 2 faz. Pierwsza to 4-5 zabiegów wykonywanych co 2 tygodnie. Druga faza jest uzupełniająca, tzw. odświeżanie co 4-8 tygodni. 
Depilacja światłem nie jest dla wszystkich. Właścicielki włosów jasny blond, rudych i siwych będą rozczarowane. U nich nie zadziała ta metoda, ponieważ cebulki takich włosów nie absorbują odpowiedniej ilości światła. Ważny jest też kolor skóry. Jeżeli skóra okaże się zbyt ciemna urządzenie nie wyzwoli błysku.

Philips Lumea Prestige BRI956
Wbudowany czujnik SmartSkin rozpoznaje kolor skóry i doradza właściwy poziom intensywności światła, a jest ich aż 5. Przed zabiegiem należy wykonać prosty test, dla każdego obszaru ciała osobny. Wystarczy przyłożyć włączone urządzenie do skóry, nacisnąć przycisk ze znaczkiem lupy i po chwili zamruga cyfra odpowiedniego dla nas programu. U mnie w każdym przypadku, nogi, pachy czy bikini zawsze świeciła się 5. Plusem jest to, że możemy sami zmniejszać i zwiększać intensywność światła, jeżeli poczujemy dyskomfort. Urządzenie nam tylko sugeruje odpowiedni program.
Philips Lumea Prestige wyposażona jest w 4 nakładki: jedna do ciała (nogi, brzuch, ręce) druga do bikini, trzecia do pach i czwarta do twarzy. Nakładki różnią się wysokością, wielkością pola naświetlania, dwie z nich posiada dodatkowe szkiełka. Wymiana nakładek jest bardzo prosta. Nie potrzebujemy do tego dużej siły. 
Ważne jest, by pamiętać o ich czyszczeniu. Potrzebujemy do tego tylko wody i załączonej do zestawu małej ściereczki. 

Philips Lumea Prestige BRI956
Philips Lumea Prestige BRI956
Urządzenie jest spore, ale nie jest ciężkie. Dobrze leży w dłoni i jest poręczne. Dzięki precyzyjnym nakładkom, dopasowanym do każdej partii ciała, spokojnie i bezpiecznie możemy wykonać naświetlanie nawet  małego obszaru skóry nad górną wargą.
Obsługa jest bardzo prosta. Na urządzeniu mamy czytelny panel. Jest przycisk: on/off, lupka do testu skóry, fajka (ptaszek) do akceptacji, 5 poziomów intensywności światła i przycisk umożliwiający zwiększenie lub zmniejszenie tej intensywności.

Philips Lumea Prestige BRI956
W rączce mamy przycisk, którym wyzwalamy błyski światła. Do wyboru jest 2 tryby pracy. Możemy wyzwolić pojedynczy strzał. Należy nacisnąć i puścić przycisk. Sprawdza się on na małych obszarach, które chcemy naświetlić. Drugi tryb to praca ciągła, trzymamy przycisk i pojawia się seria błysków rozdzielonych krótkimi przerwami. Trzymamy go i przesuwamy urządzenie po skórze. Tutaj moja sugestia dla producenta, by zrobił przycisk auto, którego nie trzeba ciągle trzymać.

Philips Lumea Prestige BRI956
Urządzenie pracuje bezprzewodowo. Jest to bardzo wygodne zwłaszcza przy naświetlaniu małych partii ciała jak twarz czy pachy. Można też używać lampy podłączonej do prądu. W zestawie mamy zasilacz z ponad 2-metrowym kablem. Zabieg będzie wtedy trwał krócej, ponieważ podłączone do sieci urządzenie szybciej wyzwala kolejne błyski. Dla przykładu wg producenta naświetlanie bikini bez zasilacza trwa 3 minuty a z zasilaczem 2 minuty. Może jest to niewielka różnica, ale przy naświetlaniu nóg jest ona już znaczna. Naświetlenie ich bez podłączania urządzenia do sieci trwa 11,5 minuty a z zasilaczem tylko 6,5 minuty.   
Przed przystąpieniem do zabiegu należy usunąć włoski tradycyjną metodą (maszynka, depilator, wosk), jeżeli tego nie zrobimy podczas naświetlania, poczujemy swąd palonych włosków, urządzenie może też nie wyzwolić wiązki światła lub się zablokować.

Philips Lumea Prestige BRI956


Pierwszy zabieg był dla mnie wyzwaniem. Przestudiowałam instrukcję, obejrzałam filmy, by zobaczyć, jak się wykonuje takie naświetlanie. Nie chciałam zepsuć urządzenia i przyznam szczerze, że obawiałam się bólu i poparzenia skóry. Spodziewając się najgorszego, pierwszy błysk wykonałam z zamkniętymi oczami i zaciśniętymi zębami. Nic nie bolało, więc dalej już było z górki. Zgodnie z instrukcją naświetlałam skórę raz koło razu, starałam się nie ominąć żadnego jej fragmentu.
Naświetlanie pach, twarzy, bikini trwa kilka chwil, natomiast nogi wymagają już więcej czasu. Mimo że nasadka do nóg jest największa, posiada okienko o powierzchni 4,1 cm², ale taki pstryk raz koło razu jest żmudny. W moim przypadku naświetlanie całych nóg (od kostki po bikini) trwa około 20 minut. Jednak gdybym miała umawiać się na zabieg w gabinecie, wybierać się, dojechać tam i jeszcze zapłacić to te 20 minut staje się krótką chwilą. 
Taki zabieg w domu to wielka wygoda. Siadam w dogodnej pozycji, na kanapie czy podłodze, podłączam urządzenie i pstrykam. Mogę przy tym oglądać film lub słuchać muzyki. Bez pośpiechu i stresu. Mam profesjonalny zabieg w swoich czterech ścianach.

Philips Lumea Prestige BRI956


Rezultaty. Po pierwszym zabiegu nie zauważyłam, żeby coś się działo. Włosy rosły jak gdyby nigdy nic. Po drugim rosły, ale już znacznie słabsze, pojawiły się też łyse placki. Wyglądało to tak, jakbym ominęła podczas naświetlania niektóre miejsca. 
Po trzecim zabiegu włosy rosły nadal, ale o wiele wolniej, były słabsze i rzadsze. Najlepszy rezultat osiągnęłam pod pachami, tam po 4 zabiegach włosków prawie nie ma. Są jeszcze takie małe i słabe niedobitki, ale trzeba się przyjrzeć, by je dostrzec. PS zapuszczanie włosów na potrzeby dokumentacji było dla mnie wyzwaniem :)




Włoski na nogach też jeszcze się pojawiają, ale jest więcej łysych placków niż tych owłosionych. Bikini najgorzej. Tej okolicy nigdy nie lubiłam dopilnować, żadną dostępną metodą. Skóra jest tutaj wrażliwa, włoski potrafią wrastać i pojawiają się bolące krostki. Po użyciu Philips Lumea nie ma tego problemu. Brak bolących krostek, włoski wyrastają słabsze, rzadsze, ale są nadal. Mam nadzieję, że po piątym zabiegu poddadzą się, bo ja nie zamierzam.



Zabieg jest bezbolesny. Czasem podczas pracy lampa nagrzewa się, ciepło przechodzi też na nakładkę, ale jest ono niewielkie i nie ma możliwości, by się poparzyć. W najbardziej wrażliwych miejscach tj. pod kolanami, przy kostce, bikini, czasem poczułam lekkie uszczypnięcie. Większego bólu zadanego przez to urządzenie nie doświadczyłam. Jeżeli pojawia się ciepło czy jakikolwiek dyskomfort, zawsze możemy zmniejszyć intensywność światła.

Udogodnieniem dla użytkowników urządzenia jest Aplikacja Philips Lumea IPL. Pomaga ona korzystać z urządzenia. Mamy tam instrukcję obsługi, oraz jasno wytłumaczone na czym polega sam zabieg. Ponadto pozwala nam stworzyć harmonogram zabiegów i przypomina o zbliżającym się naświetlaniu.


Podsumowując. Z czystym sumieniem mogę polecić to urządzenie. Działa i efekty są widoczne. Żeby całkowicie pozbyć się niechcianych włosków, musimy wykonać kilka zabiegów, czyli potrzebny jest tylko czas. Co do ceny urządzenia. Do testu otrzymałam Philips Lumea Prestige model BRI956 cena takiego cacka to około 2500 zł. Sporo, ale kiedy zapoznacie się z cennikami depilacji IPL w salonach, zobaczycie, że cena urządzenia jest atrakcyjna. Dla przykładu depilacja samej brody w salonie kosztuje od 90 do 200 zł, a przecież potrzeba kilka takich zabiegów.
Urządzenie ma gwarancję na 24 miesiące, ale żywotność lampy szacuje się na około 20 lat. Jeżeli będziemy o nie dbać i używać zgodnie z instrukcją posłuży nam długi czas. 
Cieszę się, że mogłam na własnej skórze doświadczyć, jak pracuje Philips Lumea Prestige. Rezultaty są jak najbardziej widoczne. Jestem po 4 zabiegach. Włoski stały się słabsze, mniej widoczne, dużo wolniej odrastają. Zabieg nie boli, włoski nie wrastają, tak jak przy goleniu maszynką, nie mam też bolących krostek. Został mi jeszcze jeden zabieg z pierwszego etapu, a potem tylko przypominanie raz w miesiącu. Dzięki Philips Lumea Prestige już niedługo będę mogła zapomnieć o depilacji i cieszyć się gładką skórą bez podrażnień. 

9 komentarzy:

  1. Sama mogłabym wypróbować takie urządzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny, planuję jego zakup☺ choć mógłby być troszkę tańszy ☺

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ świetne! Koniecznie chcę takie coś!Pozdrawiam!^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe urządzenie..cena troszke powala ale fakt ceny takich zabiegów nie są małe :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawiło mnie zawsze to urządzenie, więc fajnie to wszystko opisałaś. Teraz kusi mnie ono jeszcze bardziej. Też nie lubię po depilacji krostek, zwłaszcza w okolicach bikini, więc takie urządzenie jest naprawdę dobrym rozwiązaniem. Minusem jaki zauważyłam jest tylko cena :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super że działa, niestety ja sie nie dostałam na jego testy :/ Mam tylko pytanie czy po pierwszym pozbyciu się maszynką włosków, i po pierwszym zabiegu, przy każdym podejściu trzeba te włoski golić? Czy tylko ten raz? Bo zdjęcia mam rozumieć pokazują stan faktyczny bez stosowania maszynki? W jakim to odstępie czasu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba golić przed każdym zabiegiem. Rosną te włoski, które podczas naświetlania nie są w fazie wzrostu. Oczywiście jest ich coraz mniej.

      Usuń