poniedziałek, 6 lutego 2017

Make Me BIO „Beautiful Face” - krem na niedoskonałości skóry

Moja mieszana cera ma swoje humory. Zmienna jak kobieta, raz jest nieskazitelna, a innym razem potrafi wystroić się w niedoskonałości. Muszę ją systematycznie oczyszczać, nawilżać, usuwać martwy naskórek, by jak najrzadziej gościły na niej przykre niespodzianki. Ważną rolę w pielęgnacji takiej cery odgrywa dobrze dobrany krem. Dziś chcę Wam przedstawić naturalny krem „Beautiful Face” polskiej firmy Make Me BIO. Bogaty w olejki i ekstrakty roślinne ma za zadanie dbać o cerę problematyczną, skłonną do powstawania stanów zapalnych, zmian trądzikowych i zaskórników. Czy moja kapryśna skóra go zaakceptowała? Zapraszam do dalszej lektury.


Krem dla skóry skłonnej do wyprysków "Beautiful Face" to naturalny krem do twarzy na bazie oleju makadamia, oleju słonecznikowego, olejku z drzewa herbacianego i oliwy z oliwek. Jest on przeznaczony do pielęgnacji cery problematycznej, skłonnej do powstawania stanów zapalnych, zmian trądzikowych i zaskórników.
Zapewnienia skórze odpowiednie odżywienie i nawilżenie, świetnie radzi sobie z wszelkimi niedoskonałościami. Działa antyseptycznie, przeciwzapalnie i oczyszczająco oraz łagodzi podrażnienia i zmniejsza zaczerwienienia. Zawiera olejek drzewa herbacianego, który łatwo przenika przez skórę i pomaga w walce z bakteriami beztlenowymi wywołującymi zmiany trądzikowe. Dodatkowo, krem zapobiega błyszczeniu się skóry. Krem dobrze się rozprowadza i wchłania. Może być stosowany w ciągu dnia pod makijaż, jak i w nocy.



Olejek z drzewa herbacianego - działa antyseptycznie i przeciwzapalnie. Łatwo przenika przez skórę, doskonale ją oczyszcza i tonizuje. Jest idealnym rozwiązaniem dla osób, które mają problemy z trądzikiem i zaskórnikami. Pielęgnuje, lecz nie wysusza.
Olej z nasion słonecznika - działa antyoksydacyjnie i przeciwzapalnie. Wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry, regeneruje i nawilża. Normalizuje wydzielanie sebum, a także skutecznie wspiera walkę z wypryskami.
Oliwa z oliwek - działa natłuszczająco i łagodząco. Łatwo przenika w głąb skóry, a zawarta w niej witamina F, sprawia, że skóra na dłużej pozostaje nawilżona. Leczy stany zapalne skóry, odżywia oraz zmiękcza naskórek.


Ekstrakt z poziomek - działa przeciwzapalnie i ściągająco. Chroni skórę przed negatywnym działaniem wolnych rodników, regeneruje i zmniejsza widoczność porów. Uelastycznia nadając skórze jędrność, a także przyspiesza gojenie się stanów zapalnych skóry.
Ekstrakt z żurawiny - działa rewitalizująco i wygładzająco. Chroni skórę przed podrażnieniami, nawilża i rozjaśnia naskórek. Dzięki bogactwu witamin i składników mineralnych liftinguje i opóźnia procesy starzenia się skóry.
Ekstrakt z cytryny - działa złuszczająco i odświeżająco. Pomaga w usuwaniu zaskórników, koi, a także wpływa na zmniejszenie się blizn potrądzikowych. Zawarta w cytrynie witamina C rozświetla cerę i niweluje przebarwienia na skórze.
Ekstrakt z liści pomidorów - działa tonizująco i rewitalizująco. Chroni skórę przed szkodliwym działaniem wolnych rodników, a także normalizuje tłustą cerę. Wzmacnia naczynia krwionośne, odżywia skórę i łagodzi zmiany potrądzikowe.


Przeznaczony do cery skłonnej do niedoskonałości i wyprysków. Nawilża, odżywia i oczyszcza skórę. Łagodzi stany zapalne i podrażnienia, zmniejsza zaczerwienienia, zapobiega błyszczeniu, normalizuje pracę gruczołów łojowych, działa ściągająco i antybakteryjnie.


Krem mieści się w szklanym słoiczku z plastikową zakrętką. Zabezpieczony jest papierową banderolą, więc mamy pewność, że nikt przed nami go nie otwierał. Do słoiczka przywiązana jest kartka z opisem produktu. Całość wygląda estetycznie i utwierdza nas w przekonaniu, że mamy do czynienia z naturalnym kosmetykiem. Posiada on delikatny, ledwo wyczuwalny olejowo-cytrusowy zapach. Konsystencja jego jest gęsta, zbita. Kiedy po raz pierwszy go nabierałam, skojarzył mi się z pastą cynkową. Szczerze powiedziawszy, spodziewałam się lekkiego kremu, który łatwo się nabiera i szybko wchłania. Jednak analizując skład, można się domyślić, że tak nie będzie. Krem jest jak masło zostawione w temperaturze pokojowej, może nie aż tak tłusty, ale jego konsystencja jest konkretna. 


Pierwsza aplikacja również była dla mnie zaskoczeniem. Po nałożeniu na skórę krem zaczął się po niej ślizgać. Jakby moja cera mówiła „nie chcę go”. Znowu skojarzenie z pastą cynkową, biała gęsta maź, która powoli wtapia się w skórę. Po kilku chwilach rozsmarowywania i wklepywania krem się wchłonął. Nie pozostawił po sobie tłustej warstwy, ale wyczuwalny był delikatny film. Pomyślałam, że to nie jest kosmetyk dla mnie. Przeznaczony do skóry tłustej i trądzikowej a sam jest jak masło, więc o co chodzi?


Byłam niezadowolona, ale kiedy rano się obudziłam, moja cera wyglądała promiennie. Była delikatna w dotyku i wyciszona. Postanowiłam więc dać mu szansę. Rano w mniejszej ilości rozprowadzam jego cieniutką warstwę, wieczorem troszeczkę więcej, delikatnie go wklepując. 
Pierwsze dni z tym kremem są zapoznawcze, musimy przyzwyczaić się do konsystencji i dobrać odpowiednią ilość do potrzeb naszej skóry. Krem jest bardzo wydajny. Rano wystarcza mi odrobina, by pokryć całą twarz. Nałożony cieniutką warstwą rozprowadza się i wchłania momentalnie. Pozostawia skórę nawilżoną, gładką i gotową na makijaż. Kosmetyk nie przetłuszcza skóry. Delikatnie ją matowi i zwęża pory. Nie zmniejsza trwałości makijażu i nie waży się w ciągu dnia. 
Na noc natomiast nakładam już słuszną porcję kremu. W jego rozprowadzeniu i wchłonięciu pomaga mi masażer. Dzięki temu kosmetyk wnika głęboko w skórę. Przez noc można powiedzieć, że działa cuda. Rano skóra jest jak nowo narodzona. Krostki są mniej widoczne, a skóra rozjaśniona i wypoczęta. Na mojej mieszanej cerze często pojawiają się niespodzianki, borykam się też z zaskórnikami. Przy takiej cerze najważniejsze jest dokładne oczyszczanie. Kiedy skóra jest dobrze przygotowana, krem może spokojnie działać. 
Kremu używam również punktowo. Bardzo dobrze spisuje się w tej roli. Zmniejsza zaczerwienienie
i działa ściągająco. Przez noc potrafi poradzić sobie z pryszczem.


„Beautiful Face” spełnia obietnice producenta. Po pierwsze łagodzi podrażnienia, nawilża, odżywia, wycisza skórę i sprawia, że pojawia się na niej mniej niedoskonałości. Cera jest rozjaśniona, promienna, gładka i miła w dotyku. Wygląda młodo i zdrowo. Krem zawiera olejki, które świetnie pielęgnują cerę. Nawilżają ją i odżywiają, przeciwdziałając tym samym pojawianiu się zmarszczek. Skóra jest wyciszona i mniej się przetłuszcza. Krem nie uczulił, nie podrażnił i nie wysuszył mojej cery. Używam go od miesiąca i muszę przyznać, że jestem zadowolona z efektów. 
Mimo początkowych zgrzytów zaprzyjaźniłam się z tym kremem. Zaakceptowałam jego konsystencję i polubiłam za zbawienny wpływ na cerę. Podoba mi się, że jest bardzo wydajny. Słoiczek ma pojemność 60 ml. Po otwarciu krem należy zużyć w ciągu 6 miesięcy. Mam nadzieję, że uda mi się tego dokonać. Na razie bardzo mało go ubyło. Kolejny raz przekonałam się, że naturalny krem różni się od drogeryjnego. Różnica oczywiście jest na plus. Naturalny skład, delikatny zapach
i pozytywny wpływ na moją kapryśną cerę. Te cechy sprawiają, że sięgnę po niego ponownie.

Cena 47,90 zł może wydawać się wygórowana, ale należy wziąć pod uwagę, że jest to naturalny kosmetyk, który wystarczy nam na kilka miesięcy. Dostępny jest np. w Naturalna Drogeria

Moja ocena: 9/10

6 komentarzy:

  1. To chyba coś dla mnie 😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam go, ale fajnie się zapowiada :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam go w sumie nie do końca jest do mojego typu cery, natomiast z Make Me Bio chce ten Różany :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wypada świetnie! Może się skuszę :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Sabrina Cosmetics7 lutego 2017 19:04

    Czegoś takiego właśnie ostatnio szukam. Przydałyby mi się tylko najpierw próbki. Lubię naturalne produkty, ale ze względu na alergie często występują u mnie różne reakcje.

    OdpowiedzUsuń