niedziela, 15 maja 2016

Nocne wyszczuplanie ze Slimbel Reductor.

Kremy wyszczuplające mają swoich zwolenników i przeciwników. Na rynku jest dostępnych wiele tego typu kosmetyków. Redukują, spalają, napinają, wygładzają, rozgrzewają, wychładzają... uff. No i który wybrać? Czy rzeczywiście zadziała? Przyznam szczerze, że do takich specyfików podchodzę z dystansem. W swoim życiu próbowałam wyszczuplających kremów, ale nie byłam zadowolona
z ich działania. Jakiś czas temu wzięłam udział w konkursie u NaturhouseTychy 4 Pory Roku 
i wygrałam krem Slimbel Reductor Noc. Krem, który ma pomóc w zmniejszeniu obwódu ud
i brzucha. Postanowiłam ,,zaatakować” nim moje uda. Jesteście ciekawi czy zadziałał? Zapraszam na post.


Slimbel Reduktor Noc
Jest to unikatowy preparat, który wspomaga usuwanie nadmiernie nagromadzonej wody
w organizmie poprzez pobudzenie drenażu limfatycznego. Regularne stosowanie pozwala również na zmniejszenie tkanki tłuszczowej zlokalizowanej w okolicach ud i brzucha. Krem powinien być stosowany na noc, gdyż organizm jest wtedy zwolniony z innych aktywności i może „poświęcić całą uwagę” na procesy naprawcze skóry.

Główne składniki aktywne preparatu to:
- solanka morska i algi (pomagają poprawić elastyczność skóry, tonizują, koją i nawilżają tkanki, pobudzając usuwanie nadmiaru płynów między nimi zgromadzonych, hamują procesy starzenia skóry)
- ekstrakt z ziaren kawy Arabiki (przyspiesza spalanie triglicerydów, wspierając tym samym działanie lipolityczne glonów)
- masło Shea, które pochodzi z orzechów drzewa Shea - Butyrospermum Sparii (ochrona skóry przed słońcem, przyspiesza również procesy naprawcze skóry np. gojenie ran. Składnik ten sprawia, że Slimbel Reductor Noc nadaje się do wykonywania masażu, powoduje, że skóra jest gładka
i elastyczna)
W preparacie tym kluczowa jest zawartość wody morskiej bogatej w minerały i pierwiastki śladowe. To one pobudzają procesy metaboliczne w skórze i pozwalają na efektywniejsze oddziaływanie pozostałych składników aktywnych preparatu.
Krem nie zawiera wazeliny, parafiny, parabenów i sztucznych konserwantów. 
Źródło: http://www.naturhouse-polska.pl/



Krem znajduje się w plastikowym słoiczku o pojemności 200 ml. Opakowanie jest solidne, dosyć poręczne. Otwieranie i zamykanie nie sprawia problemu. Wytrzymało też kilka upadków :) Minusem opakowania jest to, że krem  musimy nabierać dłonią, ewentualnie jakąś łopatką. Plusem jest, że wykorzystamy kosmetyk do samego końca. 


Krem dodatkowo posiada plastikową osłonkę, na pewno świetnie chroni produkt przed rozlaniem, szczególnie w trakcie transportu. Podczas używania kremu do niczego nie była mi potrzebna, więc wylądowała w koszu.

testowania czar

Konsystencja kosmetyku jest lekka, kremowo-żelowa, niezbyt gęsta, ale nie przelewa się przez palce, jest też lekko tłusta ze względu na dodatek masła Shea. Zapach kremu jest delikatny, lekko wyczuwalny, typowy dla kosmetyków z algami. Krem ma kolor pistacjowy.

testowania czar

Kosmetyk jest wydajny. Jego mała ilość pokrywa dużą powierzchnię skóry. Dobrze się rozprowadza, nie klei się i nie maże. Nie zastyga od razu, dzięki temu możemy spokojnie wmasować go w pożądane miejsce. Po nałożeniu poczułam przyjemny chłód i nawilżenie. Szczypanie, zaczerwienienie czy pieczenie nie pojawiło się ani razu. Zdarzyło się lekkie mrowienie może 2-3 razy. Nie powodowało to u mnie dyskomfortu. Po rozprowadzeniu i wmasowaniu kosmetyku skóra jest sucha, dzięki temu możemy spokojnie kłaść się do łóżka i pozwolić mu działać. Krem nie uczulił, nie wysuszył, nie podrażnił mojej skóry.

testowania czar

Markę Naturhouse do tej pory kojarzyłam z opieki dietetycznej i suplementów, nie wiedziałam, że mają też kosmetyki. Ucieszyłam się z wygranej. Pomyślałam, że lato tuż tuż, czas więc zadbać
o figurę :) Przez miesiąc skrupulatnie wcierałam krem. Wcierałam i masowałam, aż pudełeczko zrobiło się puste :) Zawartość słoiczka spokojnie wystarczyła mi na miesiąc kuracji. 
Przyznam szczerze, że były dni, kiedy nie chciało mi się już wcierać tego kremu, ale się nie poddawałam. 
Kto używał takich kosmetyki wie, że zazwyczaj producent informuje, iż rezultaty będą widoczne, ale oprócz kremu  trzeba stosować zdrową dietę i ruszyć  tyłek z fotela :) Podobna informacja widnieje również na ulotce tego kremu. Moja dieta jest zdrowa, prowadzę normalną aktywność. Podczas testowania kremu nie siedziałam plackiem na kanapie, ale też nie wylewałam litrów potu na siłowni. Chciałam sprawdzić, czy rzeczywiście ten krem działa. No i okazało się, że tak. Po miesiącu obwód ud zmniejszył się o 2 cm. Wkleiłam zdjęcia, choć wahałam się czy jest sens. Zaraz ktoś napisze: ,,a tam, krzywo stanęłaś”, czy ,,zmierzyłaś nogę sąsiadki dla porównania”. Nie, to jest cały czas ta sama, moja prywatna noga. A dokładnie udo  Jestem wysoka, mam mocno zbudowane uda i zmniejszenie ich obwodu o 2 cm w miesiąc uważam za sukces.

testowania czar

testowania czar

Podsumowując, krem się u mnie sprawdził. Podoba mi się jego skład i konsystencja. Troszkę mniej cena i obowiązek codziennego wklepywania :) Jednak  jak widać opłaciło się. 
Oprócz zmniejszenia obwodu ud, krem ładnie wygładził i nawilżył skórę. Stała się delikatna 
i elastyczna. 
W walce o zgrabną sylwetkę nic nie zastąpi diety i ćwiczeń, ale są kosmetyki, które wspomagają nas w dążeniu do celu. Taki jest też krem Slimbel Reductor Noc. 

Cena: 92,25 zł/ 200ml
Moja ocena: 10/10

1 komentarz:

  1. warty rozpatrzenia . akurat jestem na drodze o lepsze ciało i nowe Ja ;D
    http://pa2ul.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń