wtorek, 3 lutego 2015

Kiedy dorosnę będę taki jak mama.

  Dzisiaj będzie post nie o testowaniu, a o życiu. Chciałabym podzielić się z wami pewnym wydarzeniem, które miało miejsce kilka dni temu. Krzątając się po kuchni, wyjrzałam przez okno 
i zobaczyłam jak może 10-cio letni chłopiec obrzuca patykami i liśćmi zaparkowany pod blokiem samochód. Obok w samochodzie z włączonym silnikiem i otwartymi tylnymi drzwiami siedziała (tak mi się wydaje) mama chłopca. Po chwili ta kobieta wyskoczyła z auta, zgarnęła z ziemi mokre liście wymieszane z błotem i energicznie wtarła w przednią szybę zaparkowanego samochodu. Chłopiec jeszcze dorzucił coś od siebie, po czym oboje wsiedli do swojego auta i odjechali. Byłam w szoku, zamurowało mnie. Myślałam, czy to się działo naprawdę?

  Tutaj małe wyjaśnienie. Pod naszym blokiem mieszkańcy parkują swoje samochody. Samochodów jest mnóstwo. Problem pojawia się, gdy jakiś kierowca bezmyślnie zaparkuje na wjeździe pod blok. Wjazd jest wąski, kiedy ktoś postawi tam samochód pozostaje bardzo mało miejsca do przejazdu. Właściciele dużych samochodów mają wówczas nie lada wyzwanie. 
   Ta kobieta znalazła się właśnie w takiej sytuacji. Udało się jej wyjechać, ale poziom adrenaliny podczas tej operacji zrobił swoje. Wysłała syna, aby,,ukarał'' osobę, która bezmyślnie zaparkowała samochód na wjeździe. Zszokowało mnie, kiedy ta kobieta wysiadła z samochodu z wielką złością, coś bąknęła do syna, jakby mówiła ,, źle, czekaj, pokażę ci jak to należy załatwić'' i z wielką energią wtarła masę liści z błotem w szybę czyjegoś samochodu.
Czy tak postępuje matka? Taki przykład daje rodzic kilkuletniemu dziecku?
Sama jestem matką i każdego dnia przekonuję się o tym,  jak szybko dziecko naśladuje nasze gesty, słowa i czyny.


    Kolejna sytuacja sprzed kilku lat. Do mojej mamy przyszła sąsiadka z małym synkiem. Chłopiec, jak to dziecko, pełen energii podbiegł do psa. Pies przy budzie, nieufny, atakujący obcych. Kiedy chłopiec stanął oko w oko z psem, ten klapnął dziecku szczękami tuż przy twarzy. Malec zaskoczony sytuacją podniósł rękę, zrobił groźna minę i mówi do psa: ,, Co pes, chces w moldę?''. 
Dziecko takiego tekstu nie wymyśli, musi skądś to znać. Przykre, że takich rzeczy uczy się od dorosłych.
  Takich scen jest wiele, znamy to z codziennego życia. Pytanie tylko, czy tak powinno być? Rozumiem, żyjemy w stresie, często wśród ludzi pojawia się zazdrość, złość, nienawiść. Czasami trudno jest opanować złe emocje, ale jeżeli jest obok dziecko, które uczy się od nas, to czy nie warto pohamować się właśnie ze względu na tego młodego człowieka?
    Na koniec pozostaje mi tylko przytoczyć przysłowie:,, Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci" i poprosić każdego z Was o chwilę refleksji.

2 komentarze:

  1. Przerażają mnie takie zachowania, zdaje się ludzi dorosłych którzy powinni zdawać sobie sprawę z tego co robią i jak to wpływa na dziecko. Tak jak by nie zdawali się zrozumieć tego jak kształtują własne dziecko, jakich wartości ich uczą postępując właśnie w taki sposób.
    Od razu przypomniała mi się historia mojej szwagierki kiedy to byli razem z małym w sieci handlowej, w miejscu gdzie bawią się dzieci w tych kolorowych kulkach. Jedne dziecko zaczęło rzucać tymi kulkami małego wręcz nachalnie i wcale nie lekko, celując zawsze w głowę. Matka chłopca który tak postępował dobrze to widziała i nie odezwała się ani słowem, nie upomniała nie powiedziała że tak nie można, ba kiedy została zwrócona uwaga chłopcu oburzyła się że to przecież tylko zabawa, bo to dzieci. Czyżby? Czy w takiej sytuacji można to tak tłumaczyć? Przecież drugie dziecko nie odebrało tego jako zabawy a my dorośli powinniśmy uczyć nasze dzieci co jest dobre a co złe i wytyczać im pewne granice. To na nas rodzicach spoczywa obowiązek wychowania dziecka na dobrego człowieka. Kiedy będziemy lekceważyć takie zachowania niby "zabawę", a co gorsza nawet pokazywać że takie zachowanie jest dobre, że tak można wpoimy złe wartości z którymi będzie dorastać nasze dziecko. Dlatego czasami warto się głębiej zastanowić czy dobrze postępujemy.
    Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, wystarczy pomyśleć, bo później, gdy dziecko będzie starsze może się to ,,odbić" na nas. Wtedy oczy się otwierają i pytanie dlaczego ja mam takie problemy z dzieckiem?

      Usuń