piątek, 2 stycznia 2015

Maybelline Mega Plush Volum Express - mascara pogrubiająca

Tusz MEGA PLUSH firmy MAYBELLINE NEW YORK otrzymałam do testowania od wizaz.pl. Zaintrygowała mnie ta nowość, zwłaszcza ruchoma szczoteczka :) Zapraszam.


Opis produktu:
MEGA PLUSH, mega objętość, mega pielęgnacja.
Konsystencja żel-musu odżywia Twoje rzęsy.
Miękka, elastyczna szczoteczka dopasowuje się do ich kształtu.


Mega Plush Maybelline to pogrubiająca maskara, która dba i odżywia rzęsy. Posiada miękką, elastyczną szczoteczkę, która dopasowuje się do kształtu rzęs, unosząc je od nasady aż po same końce! Innowacyjna konsystencja żel-musu zawiera 40% mniej twardych wosków, doskonale pielęgnuje rzęsy nie krusząc ich.

Skład:

Moja opinia:
Opakowanie tuszu ma miły dla oka kolor. Odkręcanie nie sprawia problemu, opakowanie jest solidne. Na szczoteczkę nabiera się odpowiednia porcja tuszu za co go lubię, bo nie muszę wycierać nadmiaru w chusteczkę.

Szczoteczka jest ruchoma, dzięki temu jak zapewnia producent nie oklei się rzęs grubą warstwą tuszu. Rzeczywiście szczoteczka delikatnie omiata rzęsy, bardzo dziwne uczucie, kiedy po raz pierwszy użyłam tej maskary. Szczoteczka naprawdę odgina się od rzęs i trudno do tego zjawiska się przyzwyczaić :)


Poza tym ciężko jest tą szczoteczką wytuszować krótkie rzęsy, a pomalowanie ich u nasady wymaga dużej cierpliwości i sprawnej ręki.
Na początku malując nią rzęsy często trafiałam w skórę wokół oczu, ale po kilku użyciach opanowałam szczoteczkę i już rzadziej mi się to zdarza.
Tusz jest dosyć trwały, szybko zasycha, więc jak znajdzie się na skórze to lepiej od razu usunąć go, bo później może być z tym problem.


Żelowy tusz ładnie rozprowadza się na rzęsach. Podczas aplikacji jest wilgotny, nie wysycha szybko, nie kruszy się i dokładnie otacza włoski, nie skleja rzęs nawet po nałożeniu drugiej warstwy. Oko wygląda naturalnie. Rzęsy niestety nie rozczesują się ładnie, po pierwszej aplikacji miałam wrażenie, że każda żyje własnym życiem, dlatego przed kolejnym użyciem tego tuszu rozczesałam je dokładnie szczoteczką, dzięki temu uzyskałam efekt poukładanych rzęs.
Po pierwszym użyciu byłam zachwycona efektem naturalnych rzęs, włoski były miękkie i elastyczne, wręcz nie czułam tuszu na rzęsach. Kilka razy w ciągu dnia potarłam oko, bo zapomniałam, że mam je pomalowane. Produkt rzeczywiście odżywia rzęsy i ładnie je zagęszcza, lekko podkręca.
Tusz nie jest odporny na wodę, na pocieranie, trzeba kontrolować w ciągu dnia jego stan, gdyż lubi odbić się szczególnie pod dolnymi rzęsami. Czasami lekko się osypuje.
Co do szczoteczki to jak do każdej nowości trzeba się przyzwyczaić, nauczyć obsługi. Za pierwszym razem moja reakcja była negatywna, dotknęłam szczoteczką rzęs i pomyślałam, co to ma być? Powoli przyzwyczaiłam się do niej, jednak mimo dużej dozy cierpliwości i tak nie mogę pomalować rzęs u nasady nie brudząc sobie skóry wokół oka.


Żelowy tusz jest dla mnie nowością, podoba mi się bo sprawia, że zapominam o jego obecności na rzęsach. Dzięki temu rzęsy wyglądają delikatnie i naturalnie, są lekko podkręcone i pogrubione. Myślę, że zdecydowanie jest to tusz do dziennego makijażu, daje efekt naturalnych rzęs, nawet po nałożeniu 2 warstwy.
Tusz ma według mnie 2 minusy,  rozmazuje się w ciągu dnia i ma niestandardową szczoteczkę, która jest gruba, rusza się i maluje skórę oczu.

Moja ocena 8/10
Pojemność 9,6 ml cena około 30 zł


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz